Jetour Dashing – recenzja i test chińskiego SUV-a, który wygląda jak Urus

Jetour Dashing wygląda jak miniaturowy Lamborghini Urus. Agresywny przód, masywny sześciokątny grill, mocno zarysowane linie boczne i wyraźnie ścięty tył. Za 112 900 zł. Brzmi jak oferta nie do odrzucenia – i wielu kierowców tak myśli, bo Dashing jest już najlepiej sprzedającym się modelem marki Jetour w Polsce. Interia Motoryzacja po teście podsumowała go celnie: „jeździ jak chiński Urus za 112 900 zł”. Ale czy naprawdę warto?

Skąd pochodzi Jetour i co to w ogóle za marka?

Jetour to marka wydzielona z grupy Chery w 2018 roku. Ta sama grupa co Omoda i Jaecoo – marki które Polacy już znają. Filozofia „Travel+” oznacza SUV-y dla aktywnych, skierowane do młodszych kierowców ceniących design i technologię. W 2024 roku Jetour sprzedał globalnie 568 000 aut – to realna skala. Oficjalna sprzedaż w Polsce ruszyła we wrześniu 2025 roku przez importera AADC (Asian Automotive Distribution Center). W 2025 roku sprzedano 28 sztuk Dashinga – skromnie, ale sieć dealerów dopiero się buduje.

Wygląd – na tym Dashing nie oszczędzał

Dashing ma 4590 mm długości, 1900 mm szerokości i 1685 mm wysokości – to wymiary porównywalne z Kia Sportage. Stylistycznie to jeden z odważniejszych SUV-ów w tej cenie. Wąskie reflektory LED połączone podświetlaną listwą przez całą szerokość maski, masywny grill z chromowanymi akcentami i sportowe przetłoczenia boczne robią wrażenie na parkingu. Tył z ciągniętą listwą lamp to ten sam zabieg co w Range Roverze Evoque – jednak za ułamek ceny.

Wnętrze – technologia tak, wykończenie nie zawsze

Dwa duże ekrany zajmują większość deski rozdzielczej. Fizycznych przycisków jest mało – klimatyzacja, radio i większość funkcji obsługiwana dotykowo. Apple CarPlay i Android Auto bezprzewodowo w standardzie. Podgrzewanie i wentylacja przednich foteli, kamera 360 stopni z widokiem podwozia, system ADAS z ACC i AEB – to wyposażenie klasy premium, nie budżetowego SUV-a.

Jakość materiałów robi pozytywne wrażenie z przodu. Jednak przy bliższym kontakcie z plastikami przy nogach i w dolnych partiach drzwi czuć że budżet miał granice. Incydentalne „zawieszanie się” systemu multimedialnego potwierdzane przez pierwszych właścicieli – po restarcie znika, ale irytuje.

Zalety wnętrza:

  • Przestronne wnętrze z dużą ilością miejsca z przodu i z tyłu
  • Bogaty system multimedialny z Apple CarPlay bezprzewodowo
  • Wentylowane i podgrzewane fotele w standardzie
  • Ładowarka indukcyjna i kilka portów USB

Wady wnętrza:

  • Zbyt wiele funkcji obsługiwanych tylko dotykowo
  • Incydentalne zawieszanie się multimediów
  • Plastiki w dolnych partiach kabiny poniżej poziomu ceny

Silniki – dwie wersje, jeden kłopot

Dashing dostępny jest w Polsce z dwoma wersjami silnikowymi:

  • 1.5T 156 KM z 6-biegową skrzynią automatyczną CVT – od 112 900 zł
  • 1.5T 197 KM z 7-biegową dwusprzęgłówką DCT – od 129 900 zł
  • 1.6T LPG – wersja z instalacją gazową, spalanie LPG ok. 12–13 l/100 km

Silnik 1.5T w wersji 197 KM brzmi imponująco, jednak osiągi nie do końca potwierdzają dane na papierze. Mimo sporej mocy samochód ma tylko 10,5 sekundy do 100 km/h – głównie ze względu na skrzynię DCT.

Prowadzenie – największy problem

To obszar gdzie Dashing rozczarowuje. AutoGaleria po teście napisała wprost: auto wymaga wielu wyrzeczeń. Skrzynia DCT przy spokojnej jeździe pracuje płynnie. Jednak każde mocniejsze wdepnięcie gazu powoduje efekt jakby obydwa sprzęgła były już na wykończeniu i się ślizgały. Dashing albo wyje i nie jedzie, albo nagle „załapuje” i gwałtownie wyrywa do przodu. To nie jest najgorszy sposób jazdy z jakim można mieć do czynienia, ale trudno nazwać go dopracowanym.

W normalnym trybie jazdy samochód sprawia wrażenie nieco mułowatego. Zawieszenie jest zestrojone komfortowo – dobrze wygładza nierówności, jednak traci przy dynamicznej jeździe.

Słabości prowadzenia:

  • Skrzynia DCT szarpie przy dynamicznym przyspieszaniu
  • Zwłoka reakcji na gaz
  • Układ kierowniczy mało precyzyjny przy wyższych prędkościach

Spalanie – realne dane

Producent deklaruje 11,2 l/100 km dla wersji 1.6T. AutoCentrum.pl zebrało jeden raport spalania od właściciela – 15,5 l/100 km. To wynik niepokojący, choć przy jednym raporcie trudno wyciągać generalne wnioski. AutoBaza szacuje realne spalanie na 10–11 l/100 km przy spokojnej jeździe. Wersja LPG obniża koszt paliwa znacząco – przy 12–13 l/100 km gazu koszty eksploatacji są akceptowalne.

Cena i konkurencja

Dashing startuje od 112 900 zł za wersję 1.5T 156 KM. To więcej niż Dacia Bigster (od 101 400 zł), mniej niż Skoda Kodiaq (od 166 250 zł). Gwarancja 7 lat lub 150 000 km to argument który Jetour podkreśla przy każdej okazji.

Bezpośredni konkurenci:

  • Dacia Bigster – tańsza, hybryda, sprawdzona marka serwisowa
  • MG HS – podobna cena, więcej wyposażenia, podobne pytania o niezawodność
  • Skoda Kodiaq – droższa, ale sprawdzona jakość i sieć serwisowa

Niezawodność – za wcześnie na ocenę

Jetour Dashing jest w Polsce od września 2025 roku. Pierwszych 28 właścicieli dopiero zaczyna poznawać auto po dłuższym czasie. Sieć serwisowa liczyła w listopadzie 2025 roku 15–20 punktów, cel to 30+ do połowy 2026. Przy braku historii eksploatacji i małej sieci serwisowej ryzyko zakupu jest wyższe niż przy markach z długą historią w Polsce.

Dashing ma prawdziwy potencjał – odważny design, bogate wyposażenie i atrakcyjna cena to realne argumenty. Problem w tym że skrzynia DCT wymaga dopracowania, a sieć serwisowa jest wciąż zbyt mała na komfortowy zakup. Jeżeli Jetour rozwiąże problemy ze skrzynią i rozbuduje serwis, Dashing może być naprawdę ciekawą propozycją za rok lub dwa. Dziś – dla cierpliwych i gotowych na ryzyko nowości.

Podobne wpisy